15 stycznia mijają trzy czasy od «czarnego czwartku»  Waluty

Temat: Frank szwajcarski

  • Raty kredytów frankowych mogą wzrosnąć do rekordowego poziomu
  • Złe wieści na rzecz frankowiczów. Oprocentowanie najwyższe od czterech lat
  • Coraz mniej kredytów we frankach
  • Prawie trzy lata bez ustawy w sprawie frankowiczów. "Chciałbym, by w październiku to przeszło"
  • Przegląd prasy. Frankowiczom trudno wygrać z bankami

15 stycznia mijają trzy lata od "czarnego czwartku", po którym wielu właścicieli frankowych kredytów hipotecznych znalazło się w trudnej sytuacji.

15 stycznia 2015 roku, tuż zanim godz. 11. 00 szwajcarski bank centralny (SNB) podjął decyzję o uwolnieniu kursu franka wobec euro, jak doprowadziło do paniki na rynku. Kurs franka wobec innych walut wprost oszalał. Ruch był tak duży, hdy systemy transakcyjne się zawiesiły i uczestnicy rynku walutowego przez dłuższy czas nie wiedzieli, ile kosztuje szwajcarski pieniądz.

Frank nieoczekiwanie umocnił się wobec €, a rykoszetem mocno oberwał polski złoty. Przez chwileczkę kurs franka sięgał poniekąd 5 zł i ostatecznie ustabilizował się w rejonach 4, 20 zł. Był to znaczący skok w stosunku do porannego poziomu ok. trzy, 50 zł. Dla zapożyczonych w szwajcarskiej walucie oznaczało to gwałtowny wzrost całości zadłużenia i rat kredytowych. Pomoc dla frankowiczów stała się też jednym spośród najgorętszych tematów politycznych.

Od tamtej pory kurs franka szwajcarskiego systematycznie spada. Rok temu, 15 stycznia 2017 roku kalendarzowego było to ok. cztery, 08 zł. Dzisiaj rankiem za franka trzeba zapłacić już tylko 3, 53 zł, czyli tyle, jak wiele przed "czarnym czwartkiem".

Źródło: stooq. pl Tak zmieniał się kurs franka przez ostatnie 3 czasy

Polityczny problem

Eksperci przyznają, że po rezultacie problem frankowiczów nie zaakceptować budzi już takich politycznych emocji, jak rok czy dwa lata temu.

Z tego punktu widzenia najważniejszym wydarzeniem 2017 roku było złożenie 2 sierpnia przez prezydenta w Sejmie projektu nowelizacji ustawy spośród 2015 roku o wsparciu kredytobiorców, znajdujących się w zawikłanej sytuacji, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy (czyli jedynej ustawy, dotyczącej kredytobiorców, która weszła po życie). Projekt stwarza nowe, większe możliwości uzyskania takiego wsparcia.

Złoty wyjątkowo mocny na zaczątku roku. Kredytobiorcy zacierają łapy

Prezydent zaproponował m. in. dwukrotne podniesienie minimum dochodowego umożliwiającego wnioskowanie o wsparcie. Według jego propozycją, byłaby to sytuacja, gdy koszta kredytów przekraczają 50 proc. dochodów (dotąd było 60 proc. ) - rzeczywiście to ok. 1 tys. zł na osobę przy rodzinie. Ponadto zwiększona miałaby zostać wysokość możliwego comiesięcznego wsparcia z 1, 5 tys. do 2 tys. złotych, wydłużony okres ewentualnego wsparcia z 18 do 36 miesięcy oraz wydłużony okres bezprocentowej spłaty otrzymanego z Funduszu wsparcia wraz z 8 do 12 latek.

Możliwe byłoby także umorzenie części zobowiązań z tytułu wsparcia, szczególnie przy sytuacji regularnego spłacania rat kredytowych.

Projekt wprowadzał także procedurę odwoławczą w sytuacji negatywnego rozpatrzenia wniosku przez bank-kredytodawcę. W takiej kwestii byłoby możliwe odwołanie się do Rady Funduszu wraz z prośbą o ponowną weryfikację wniosku. Jeśli wówczas wskazówka przyzna rację kredytobiorcy, bank będzie musiał udzielić wsparcia nie z pieniędzy funduszu, tylko z własnych zasobów.

Projekt wprowadzał także inne narzędzie wspierania kredytobiorców, tj. możliwość otrzymania jednorazowej pożyczki na spłatę zobowiązania w sytuacji sprzedaży nieruchomości. Do niej wysokość może wynieść aż 72 tys. złotych, natomiast zasady spłaty będą analogiczne do tych, które są w mocy przy wsparciu w spłacaniu rat.

Pieniądze z Funduszu Wspierającego miałyby służyć wszystkim kredytobiorcom, zarówno złotowym, jak i walutowym. Z rozumują o tych ostatnich wzór wprowadzał natomiast inny kasa zapomogowa - Fundusz Restrukturyzacyjny.

Miałby on zostać stworzony z wpłacanych kwartalnie składek banków, uzależnionych od wielkości ich własnych portfeli kredytów denominowanych i indeksowanych (maksymalnie 0, 5 proc. ceny bilansowej portfela kredytów). Bazy, które zdecydowałyby się restrukturyzować, czyli "odwalutowywać" kredyty odnoszone do walut obcych, pozostaną mogły liczyć na ruch różnic bilansowych między korzyścią kredytów przed i na restrukturyzacji.

Prezes PiS radzi frankowiczom "wziąć sprawy w swoje ręce"

Krótko po złożeniu projektu w Sejmie wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha powiedział, że Kancelarii zależy, aby ustawa o wsparciu kredytobiorców była uchwalona tak błyskawicznie, jak to jest dopuszczalne. - Liczę więc na to, że w pracach parlamentarnych projekt ten zostanie sprawnie prowadzony - zaznaczył.

Cztery projekty

W połowie października ub. roku odbyło się pierwsze przeglądanie projektu. Trafił on służące do tej samej podkomisji, przy której od jesieni 2016 roku są trzy odmienne projekty dotyczące frankowiczów.

To m. in. przeszły projekt prezydencki, zakładający przełom frankowiczom części spreadów, wzór klubu PO oraz plan klubu Kukiz'15, jedyny popierany przez frankowiczów.

Projekt prezydencki przewiduje, że banki będą musiały zwrócić własnym klientom różnicę między dopuszczalnym spreadem a tym, który w rzeczywistości pobrały. Ustawa ma obejmować umowy kredytu zawarte od 1 czerwca 2000 r. do wejścia w życie "ustawy antyspreadowej" (26 sierpnia 2011 r. ). Dotyczyć ma konsumentów, a także tych osób prowadzących działalność gospodarczą, które nie dokonywały odpisów podatkowych w związku z kredytami.

Projekt PO zakłada, że kredytobiorca mógłby ubiegać się w swoim banku o przewalutowanie posiadanego kredytu mieszkaniowego w walucie obcej, czyli metrów. in. we frankach. Przewalutowanie miałoby następować po warsztacie z dnia sporządzenia porozumienia restrukturyzacyjnej i polegać na wyliczeniu różnicy między przewagą kredytu po przewalutowaniu, zaś kwotą zadłużenia, jaką posiadałby w tym momencie kredytobiorca, gdyby jeszcze niegdyś zawarł wraz z bankiem umowę o debet w polskich złotych. Bank miałby umarzać część tejże kwoty. Jeżeli natomiast sprzeczność byłaby wartością ujemną, to nie podlegałaby umorzeniu, ale stanowiła zobowiązanie kredytobiorcy przy całości.

Z transportu złożony przez klub Kukiz'15 projekt ustawy stanowi, iż kredyty w złotych i kredyty denominowane w zagranicznych walutach zostaną zrównane, co ma oznaczać potraktowanie kredytów mieszkaniowych frankowych tak, jakby od początku były kredytami przy złotych.

W lutym, na wniosek podkomisji, KNF przedstawiła koszty tych trzech projektów. Koszt projektu WEDŁUG obliczyła na 11, jednej mld zł, projektu Kukiz'15 na 52, 8 mld zł. Projekt prezydencki miałby kosztować 9, 1 mld zł.

Poprzedni szef sejmowej komisji finansów Jacek Sasin (PiS) mówił w październiku PAP, że Sejm w pierwszej kolejności powinien uchwalić prezydencki projekt o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji, bowiem "to jest to, na co dzisiaj możemy sobie jako państwo pozwolić i na co mogą samemu pozwolić banki".

Z kolei z uchwalaniem poprzedniego projektu prezydenckiego, o zwrocie frankowiczom części spreadów, powinno się poczekać - w tejże chwili nie mają też szans na uchwalenie więcej niż jeden projekty poselskie, choć nie należy z nich całkowicie rezygnować.

Frankowicze odrzucić zostaną bez pomocy. Prezydent "ma zamysły" na poboczne rozwiązania

W ciągu 2017 roku dwukrotnie swoje wskazówki nadzorcze, dotyczące przewalutowywania pożyczek mieszkaniowych, określił też Komitet Stabilności Finansowej. KSF uznał jednocześnie, że ustawowe przewalutowanie tych kredytów byłoby niewskazane.

Jednak, jak przyznał kilka dni temu przewodniczący KNF Marek Chrzanowski, pomimo niskiego kursu franka istnieją obecnie niewielkie szanse, by banki masowo porozumiewały się z kredytobiorcami walutowymi w sprawie przewalutowania ich pożyczek.

Jego zdaniem, tak długo jak nie zakończą się prace nad znajdującym się przy Sejmie prezydenckim projektem ustawy, dotyczącym kredytobiorców walutowych, "szansa, że banki będą w sposób masowy dogadywały się z klientami i konwertowały te kredyty jest znikoma".

Dodatkowo w końcu października w Sejmie został skomplikowany wniosek o powołanie komisji śledczej, która zajęłaby się problemem kredytów frankowych. We wniosku, podpisanym przez posłów Kukiz'15, PSL i niezrzeszonych, jego autorzy proponują, aby komisja śledcza m. in. "ustaliła powody niemocy naszego własnego państwa" w sprawach kredytów mieszkaniowych frankowych, a także odpowiedziała na pytanie, "dlaczego dokumenty urzędowe niezgodne z prawem istnieją cały czas wykonywane". Komisja miałaby także wyjaśnić, "dlaczego zawiodły instytucje państwa, zajmujące się nadzorem rynków finansowych".

Walczą w sądach

Cały czas sprawy frankowiczów rozstrzygane są też za pośrednictwem sądy. Jak podała ostatnio zajmująca się tym problemem radca prawny Barbara Garlacz "miniony 2017 był rokiem, w którym znacznie więcej osób zdecydowało się na rozpoczęcie spraw sądowych niż w 2016 roku, a równocześnie rok, w którym przy I instancji skończyły się pierwsze sprawy frankowiczów".

W orzeczeniach korzystnych dla frankowiczów, jak dodała, sądy uznawały np., że przy kredycie denominowanym we frankach strony od początku muszą rozliczać się w naszej walucie, zatem skoro klient spłacał kredyt w zł, należy mu się zwrot tych kwot. Sądy, wedle niej, orzekały także, hdy w tego typu umowach odrzucić określono głównego świadczenia witryn internetowych, a więc są one nieważne albo że tego typu umowy są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i przez to niezasadnicze, gdyż klient został wprowadzony w błąd co do rzeczywistych kosztów kredytu.

Sądy stwierdzały także, informowała Garlacz, że - pomimo określenia głównego świadczenia witryn www umowy - umowa według wykreśleniu klauzuli indeksacyjnej winna być oceniana w świetle ogólnych zasad prawa obywatelskiego, a ponieważ postawieni w takiej kadłubowej postaci jest sprzeczna wraz z zamierzonym celem i preferują stron oraz naturą umowy kredytu, którą strony zamierzały zawrzeć, to należy ją uznać za nieważną.